Cześć! Nazywam się Mona Te, choć oficjalnie, w dowodzie widnieje Monika Tumińska. Nie umiem pisać o sobie i skreślam kolejne zdania z tej rubryki co chwilę. Nic nie jest idealne – wolę, gdy zdjęcia, które robię mówią za mnie. Jestem skromną kobietą, otwartą na nowe wyzwania artystyczne i poznawanie nowych ludzi. Pochodzę z małej mazurskiej wioski umiejscowionej kilkanaście kilometrów od Szczytna, niegdyś miejsca znanego z festiwalu rockowego i ruiny zamku krzyżackiego, które po dziś dzień są jedną z największych atrakcji.

Aktualnie mieszkam w Poznaniu (wcześniej Wrocław był moim domem na okres studiów) z Prawie Mężem i naszą suczką, Szanti.

Łapię chwile i zapisuję je na cyfrowej kliszy (tej analogowej również) już dziesięć lat. I to łapanie i zapisywanie stało się sensem mojego zawodowego życia.

Mówi się, że dla fotografów obrazy, które tworzą i pasja, której się poświęcają są jak tlen i coś w tym musi być. 

Fotografia to nie tylko zapis ważnych, lub mniej ważnych wydarzeń z życia. To także sposób w jaki człowiek postrzega świat i ludzi wokół. Często zwracam uwagę na terapeutyczną moc fotografii – często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jest w nas dużo piękna. Nie musimy być idealni, żeby być piękni. 

Swoją fotografią chcę opowiadać historie, pokazywać piękno świata i osób, które stają po drugiej stronie obiektywu. Chcę zapisywać ich radości i ważne w życiu zdarzenia, bo ludzka pamięć jest zawodna. A piękne chwile, ładujące baterie w szarej rzeczywistości warto utrwalać. I warto do nich wracać.

 

Co mogę Państwu zaproponować?

Sympatyczną atmosferę, niepowtarzalny klimat zdjęć, uważność i dobrą komunikację. Razem stworzymy coś magicznego i wyjątkowego.